Może zacznijmy od początku. Mamy kotkę, Ciri. Ma już kobitka 4 lata, co oznacza że wg wieku ludzkiego ma 32. Nie jest to sędziwy wiek jeszcze, ale taki kotek ma już swoje przyzwyczajenia.

Ciri przeżyła raz przygodę z nieudanym dokacaniem – czyli wprowadzeniem drugiego – malutkiego kota do jej życia i miejsca zamieszkania. Wbrew temu, co mogłaby większość z nas pomyśleć dorosły kot potrafi odczuwać strach, kiedy czuje zapach lub widzi nawet malutkiego kotka. Mały, czy duży – ważne że obcy, więc stanowi zagrożenie.  Poprzednia sytuacja rozwinęła się dla Cironka dość tragicznie. Młodszy kotek stał się agresorem i napastnikiem właśnie dlatego, że sam proces wprowadzenia i przedstawienia nowego kota nastąpił nieprawidłowo – ogólnie mówiąc zbyt szybko, ale to nie był jedyny błąd.

Całe szczęście dla Ciri, właściciel drugiego kota wyprowadził się a od półtorej roku kotka mieszkała znów sama. Uspokoiła się w tym czasie i zaczęła zachowywać się jak pewny siebie, stabilny emocjonalnie kot. Przyszedł w końcu czas na powiększenie kociej rodziny i pomyśleniu o nowym kotku, pora więc była na przemyślenie  w jaki sposób przeprowadzić to tak, żeby nie wprowadzić huraganu do życia kici wbrew jej zasadom..

Zaczęliśmy oglądanie filmów dotyczących dokacania, czytanie materiałów itd. Pewne informacje okazały się dla nas kluczowe, pewne wypracowaliśmy sami, także chcielibyśmy podzielić się naszymi doświadczeniami związanymi z wprowadzaniem kociaka do domu gdzie jest już dorosły kot.

Zadanie na pierwszy rzut oka może okazać się łatwe. Wielu ludzi po prostu wypuszcza jednego kota do drugiego i twierdzi że natura zrobi swoje. Jednak jeśli chodzi o koty domowe, które nie żyją w naturalnym środowisku takie stwierdzenie nie ma podstaw. Kotki będą żyły w domu, ale jednocześnie nigdy nie zmienią się w ludzi. Trzeba więc umiejętnie przedstawić jednego kotka drugiemu i – co najważniejsze – zrobić to na ich warunkach i w ich własnym tempie.

  • Przede wszystkim ZANIM przyprowadzimy nowe zwierze do domu musimy już umieć rozpoznać emocje kota – rezydenta. Ważne jest to dlatego, że każda oznaka złości, niepokoju, czy zniechęcenia oraz chęci ataku- musi zostać przez nas rozpoznana. Co ważne nie chodzi wyłącznie o zachowania agresywne, ale i o te bojaźliwe.

Ktoś pomyśli: ale dlaczego mam rozpoznawać strach dorosłego kota? przecież jeśli duży kot będzie się bał małego, to przynajmniej nie zrobi mu krzywdy i da mu spokój. Oczywiście jest to częściowo prawda. Kot, który na widok malucha zachowuje się jak mysz – odwraca tyłem i ucieka nawet nie patrząc, czy mały kotek go w ogóle goni prawie na pewno nie zaatakuje pierwszy. Jeśli natomiast maluch zacznie go gonić (bo uciekająca „mysz” jest zaproszeniem do polowania) i tak może dojść do bójki. Po drugie ten mały kotek w końcu dorośnie i jeśli wzmocnią się u obu cechy kota – agresora i kota – bojaźliwej myszy – to może być u nich tak już przez całe ich życie. Oczywiście w drugą stronę jest to samo. Mały kotek nie powinien dostawać lania na dzień dobry, a naszym zadaniem jest do tego nie dopuścić.

To na czym nam zależy to w taki sposób przeprowadzić dokacanie, żeby każdy domowy zwierzak był zrelaksowany, wręcz obojętny w obecności drugiego. Nie może się czuć ani jako polujący na to drugie zwierze, ani jako polowany.  z kotów nie powinien czuć się zagrożony w obecności drugiego.  Tylko w ten sposób może z czasem dojść między nimi do akceptacji, przyjaźni, wspólnego mycia futra i innych uroczych chwil których tak bardzo dla nich pragniemy. cdn