Proces zapoznania Ciri i Betty

Sty 6, 2015Blog0 komentarzy

Nasze dziewczyny naprawdę dobrze sobie radzą. Wszystko odbywało się w ich tempie i jeśli widzieliśmy, że są zbyt pobudzone pod wpływem np wyłącznie zapachu, to musieliśmy to zaakceptować i nie pokazywać im siebie nawzajem. Potem parę dni przyszła pora na pokazywanie (dosłownie przez szparę w drzwiach) i zachęcanie, czyli karmienie, głaskanie, bawienie przy drzwiach w obecności drugiego kota i po jednym z opiekunów ka każdego kota.

2014-12-27-19.59.51Nowa Betty nie była absolutnie wrogo nastawiona. Była trochę zainteresowana i nieraz przestraszona a nieraz pobudzona. Ciri natomiast była bardzo pobudzona i przestraszona jak się widziały, cała była spięta i wyczekiwała „najgorszego”. Tak jakby kot myślał, że teraz jak już widzi drugiego, to zaraz ten drugi wyjdzie zza drzwi, dotknie go i zagarnie cały jego znany świat i zburzy ustalony porządek.
Kilka dni więc zachęcaliśmy obie ile tylko mieliśmy sił, żeby swój wzajemny widok zaczęły kojarzyć pozytywnie. Potem przyszedł czas na konfrontację w jednym pokoju pod naszym okiem.
Na wstępie każda z nich nasyczała na drugą i napuszyła ogon. Potem powoli zaczęły na nowo wąchanie, oglądanie i akceptowanie. Przeważnie po pierwszych minutach pobudzenia każda z nich szła swoją drogą i szła się bawić lub spać.

Nieraz kiedy emocje rosły niebezpiecznie rozdzielaliśmy je do osobnych pokoi i bawiliśmy się z nimi dając coś, co mogły sobie pogryźć żeby upuścić z nich napięcie i wszelkie negatywne emocje.
Kiedy znów obie były wyciszone cała zabawa zaczynała się od nowa z tym, że za każdym razem wydłużaliśmy czas ich widzenia.

Niestety nieraz emocje potrafiły im szybko wzrosnąć i doszło raz czy dwa do ostrzegawczego pacnięcia łapką, jednak za każdym razem udało nam się to przerwać i np rzucić zabawkę w inny koniec pokoju, aby choćby jedną z nich rozproszyć. Dziewczyny muszą się dobrze poznać i to oznacza drobne nieporozumienia od czasu do czasu, ale zawsze wtedy znajdujemy dla nich alternatywę.

2014-12-27-21.31.10Teraz mają okres próbowania zabaw. Betty nieraz zaczepia Ciri, tak jak zaczepiają się kociaki i jeśli trafi na dobry humor, to potrafią ładnie wariować po domu. Głównie polega to na wspólnym bieganiu po domu i robieniu hałasu 🙂
– oczywiście bez pacania, jak się wybiegają, to obie kładą się w swoich ulubionych miejscach i obie idą spać. Obie też są karmione w tym samym czasie. (wspólne jedzenie też je zachęca – trzeba było tylko wymierzyć ile przestrzeni między miseczkami potrzebują).
Jak Ciri nie ma ochoty biegać z Betty, to biorę zabawkę i staram się ją wybiegać, żeby pomóc jej znaleźć pozytywne ujście tej kociej energii. Często też kotka sama znajduje sobie coś do bawienia. Oprócz standardowych zabawek ostatnio upodobała sobie małe wyściełane szeleszczącym materiałem pudełko do którego wskakuje i paca wszystko to, co szeleści 🙂

2014-12-31-14.49.50No i co najfajniejsze. One są obie przyzwyczajone do ludzkiego trybu życia, więc obie śpią w nocy a od kilku już nocy oba ich pokoje są otwarte. Nieraz Betty przychodzi do nas spać, nieraz śpi na swoim drapaku, lub na krześle. Ciri ma swój ulubiony kocyk lub miejsce na pralce przy grzejniku, więc żadna z nich nie wchodzi sobie w drogę. Dużym drapakiem też się w końcu podzieliły, więc te rzeczy już mają ustalone.

Bawienie jednoosobowe też jest niezłe, bo one potrafią się fajnie podzielić. Najpierw chwilę jedna jest zabawiana np wędką, a druga czeka i obserwuje, potem jest zmiana ról i tak do póki mają ochotę się bawić.

Udostępnij ten tekst znajomym!
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestEmail this to someone