Jak spokojnie wykąpać kota?

Lip 25, 2015Blog, Porady0 komentarzy

W ferworze przygotowań do wystawy oraz z powodów czysto technicznych postanowiliśmy w jeden dzień wykąpać oba koty – „niech będzie sprawiedliwie” pomyśleliśmy. Ciri już kiedyś była kąpana w wannie i strasznie tego nie lubiła, wszelkimi sposobami próbowała się zawsze złapać brzegu wanny i wyciągnąć, niestety trafiając nieraz w miąsko na rękach 🙁  Z tego powodu nie kąpaliśmy jej jeśli nie było to naprawdę konieczne.

Z kolei Betinka nigdy wcześniej nie była kąpana i z reguły nie należała do kotów strachliwych, ale z tymi kotmi to nigdy nic nie wiadomo. Po pierwsze nie wiedzieliśmy jak się zachowa, po drugie nie mieliśmy pojęcia jak będzie wyglądać po zastosowaniu pielęgnacyjnego szamponu, oraz w ile dni po kąpieli wyglądałaby najlepiej. Te wszystkie fakty postanowiliśmy sprawdzić na długo przed terminem wystawy.

Co mnie najbardziej zaskoczyło to fakt, że mimo posiadania kotki domowej już pięć lat, mogłam się ostatnio nauczyć czegoś zupełnie nowego na temat kąpania kotów.

Wiedziałam już że koty nie lubią „syczącego” na nie i hałasującego prysznica, strasznie nie lubią też wody lecącej do uszu/oczu/nosa – nawet najmniejsza kropelka potrafi kicię zdenerwować. Zdecydowaliśmy się więc nalać duże wiaderko ciepłej wody (dużo mniej ciepłej niż na kąpiel dla człowieka) i polewać futro przy pomocy mniejszego pojemniczka. Odpowiednio przedtem położyliśmy na podłodze ręczniki i odkręcony już szampon. Tym razem jednak do dyspozycji mieliśmy wyłącznie kabinę prysznicową.

Zdecydowaliśmy się podzielić na role: ja weszłam do kabiny i miałam polewać futrzaka, a Michał miał asekurować koteczkę przy wyjściu. Zaczęliśmy od Ciri weteranki i już przy pierwszym kroku napotkaliśmy mega przeszkodę. Ciri jak zwykle bojąc się kąpieli próbowała za wszelką cenę wyjść z wodnej pułapki. Wyciągała łapki w panicznej ucieczce, niestety w stronę rąk człowieka, który siedział na drodze do jej ewakuacji. Nie dało się nawet porządnie zmoczyć futra.

Kąpiel kota w kabinie prysznicowejWpadłam więc na pomysł „kamikadze” – zamykamy prysznic z wyłącznie jednym człowiekiem w środku, żeby kot stracił z oczu swoją drogę wyjścia. Ku naszemu zaskoczeniu naprawdę zadziałało. Kiedy Ciri przestała widzieć szparę w drzwiach przez którą mogłaby się wydostać natychmiast przestała być tak mocno spięta i pozwoliła zmoczyć futerko, umyć je dokładnie szamponem (trzeba było ją nieraz przytrzymać za karczek) i spłukać pianę wraz z wypadającą sierścią. Ciri należy jednak do kotek baaaardzo kreatywnych i dwa razy podjęła próbę wskoczenia na ramię swojej pańci i wyskoczenia górą prysznica. Kiedy zobaczysz w oczach swojego pupila kombinacje alpejskie i przygotowania do skoku natychmiast musisz złapać go za karczek, odwrócić w drugą stronę i próbować uspokoić go swoim głosem. Idealnie nie będzie w przypadku kotka który naprawdę nie cierpi wody, ale jak już mówiłam, jeśli kotek nie widzi szans na wyjście z sytuacji kąpieli, automatycznie traci zainteresowanie paniczną ucieczką.

Kiedy skończyliśmy wycisnęłam delikatnie tyle wody z futra ile się dało i przy zamkniętych drzwiach do łazienki, otworzyliśmy prysznic i już na podłodze wytarliśmy pierwszą koteczkę bardzo dokładnie ręcznikami. Cały czas oczywiście mówiliśmy do niej ze spokojem i miłością, żeby obniżyć stres najbardziej jak się da.

Potem nastąpiła kolej Betty i ku naszemu zaskoczeniu motyw z zamknięciem prysznica również zadziałał i było jeszcze lepiej. Kiedy kotka już od swojej pierwszej kąpieli nie miała traumy „wanna-ręce”, zaraz po zamknięciu drzwi prysznicowych zaczęła się z ciekawością rozglądać, maszerować dookoła brodzika i wąchać akcesoria.

Mokry kot brytyjski po kąpieli w prysznicuZamiałczała może dwa razy – w tym raz kiedy kropla wody wlała jej się do ucha, a drugi przy obfitym spłukiwaniu piany ale i tak była bardzo dzielna i otwarta na nowe doświadczenia. Co więcej wytrzymała nawet delikatne suszenie suszarką do włosów i rozczesywanie miękką szczotką! Zuch dziewczyna 🙂

Możemy z pełną świadomością stwierdzić, że zarówno kąpiel Ciri jak i Betty zakończyła się sukcesem – poziom traumy obniżony do minimum i czyste, lśniące, pachnące futerka, miękkie w dotyku i zachęcające do pieszczot. Marzenie. 🙂

Udostępnij ten tekst znajomym!
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestEmail this to someone