Kocie przyjaźnie

Wrz 6, 2015Aktualności, Blog, Porady1 komentarz

Jak wielu miłośników i kotów zastanawialiśmy się jakie utworzą się układy między naszą już prawie teraz roczną koteczką a starszą rezydentką. Dzięki odpowiedniemu dokacaniu mieliśmy wiele nadziei, ale po pewnym „mokrym wypadku” naszej mniejszej kotki z bólem serca zamknęliśmy dla niej dostęp do sypialni. Absolutnie nie był to pokaz naszej siły i działanie „za karę”, jednak wiedzieliśmy, że koteczka miała z czymś problem i nie umiejąc tego inaczej wyrazić, raz a dobrze osiusiała prawie całkowicie nasze nowe łóżko… 🙁

Po kilku miesiącach braku wypadków i konsekwentnego zamykania sypialni przed Betty (miała do dyspozycji 3 inne pokoje z zabawkami, drapakiem i półkami na ścianach dla obserwacji) postanowiliśmy zrobić coś w kierunku rozwikłania problemu i stopniowego otworzenia sypialni.

Pomimo przeczytania całej masy artykułów i porad nie wiedzieliśmy na sto procent od czego zacząć, więc postanowiliśmy skontaktować się z profesjonalnym behawiorystą. Znaleźliśmy w Chojnicach panią Dominikę Ossowską, która swoją szeroką wiedzą rozjaśniła nam obraz tego, co mogło się wydarzyć w głowie naszej kotki. Trzeba jednak pamiętać, że każdy kotek jest inny i rozwiązanie jego problemu może być kompletnie odmienne, dlatego jeśli twój kot i jego reakcje wydają ci się kompletną zagadką, a wasze układy psują się na pewnych płaszczyznach – dzwoń po behawiorystę. Taka wyszkolona osoba weźmie pod uwagę każdy aspekt życia pupila, jego potrzeby, sposób myślenia i odreagowywania stresów, także na pewno może być to punktem zwrotnym w życiu domowników.

Pamiętając o tym, że rozwiązań może być wiele podzielimy się naszymi kluczowymi spostrzeżeniami – jeśli miałyby być pomocne to super 🙂

Jak już wspomnieliśmy łóżko, które stało się pierwszą ofiarą mokrego problemu Betty było całkiem nowe – przesiąknięte obcymi zapachami. Taki nowy mebel może być dużym stresorem dla każdego kota – jak się okazało, nasza Betty jest raczej bardziej wrażliwa na tego typu rzeczy niż standardowa futrzanka.. Inne wypadki jeśli już miały miejsce, były konsekwencją nowej osoby w domu (zwłaszcza dzieci – kot widzi dziecko inaczej niż dorosłego. Dziecko odmiennie pachnie, rusza się, jest głośniejsze…) lub też były wyrażeniem braku pewności siebie.

Dorastający kotek mniej potrzebuje się przytulać i kiedy Betty zaczęła się robić większa przestała lubić przebywanie na rękach. Potrafiła odpychać się od nas wszystkimi czterema łapkami, co było smutne, bo czuliśmy się odrzuceni. Przebywanie na rękach stojącej lub chodzącej osoby może być dla kota odczuwane jako brak podparcia – on nie stoi czterema łapkami na twardej ziemi tylko jest jakoś tak dziwnie bujany – nie każdy kotek to lubi.

Zobaczyliśmy jednak inną alternatywę – Betty tak naprawdę bardzo lubi się kiziać, jednak pod jednym warunkiem – ona po prostu nie chce być wtedy na rękach. Może stać na podłodze, leżeć na sofie albo na drapaczku i wtedy z przyjemnością podaje gardełko do miziania – jednak przebywanie na rękach znosi tak do około 10sekund – potem coś jej nie pasuje i trudno.. Jeśli masz takiego kotka, to proszę nie zmuszaj go, żeby wchodził ci na kolana (nawet jeśli kiedyś wchodził) tylko postaraj się znaleźć takie sytuacje, które wam obu odpowiadają, a będą na waszych wspólnych warunkach – kotek będzie ci bardziej ufał jak uszanujesz jego prawo do stania, czy leżenia na podłodze.

Dowiedzieliśmy się już trochę o powodach dla których kotka może znaczyć teren, musieliśmy jednak znaleźć jakieś wyjście z obecnej sytuacji. Czas więc był na działanie.

Po pierwsze, kiedy pierwszy kurz opadnie i złość przejdzie właścicielowi trzeba przeanalizować w jakiej sytuacji kot zrobił to co zrobił – może czuł się zagrożony przez kogoś lub coś nowego? Może nie czuje się dobrze z innymi zwierzakami w domu? Może kuweta stoi przy często działającej pralce i to go frustruje? Trzeba dużo obserwować i analizować trochę po kociemu.

Co nas najbardziej zaskoczyło to podobieństwo kociego myślenia do dziecięcego: kiedy nakrzyczymy na kota po tym jak nabroi to nagradzamy go swoją uwagą (popisującego się dwulatka też). Kiedy po jakimś wypadku bierzemy kicię bez słowa, wynosimy do drugiego pokoju i zamykamy żeby ochłonął ( i nie otwieramy przy pierwszym lepszym miałknięciu) to dajemy mu jakąś negatywną konsekwencję, ale bez naszej uwagi.

Po drugie – kiedy sytuacja już jest napięta między domownikami – naprawdę warto sięgnąć po feromony. Dostępne na rynku dyfuzory i spraye Feliway nie są najtańszą sprawą, ale jeśli problem już jest długotrwały, a my naprawdę chcieli byśmy żeby wszyscy czuli się lepiej w domu – naprawdę warto po nie sięgnąć (najlepiej jako dodatek do porad behawiorysty – nigdy nie zaszkodzi dowiedzieć się więcej)

I tak od przeszło miesiąca już w naszym domu unosi się niewyczuwalny dla człowieka koci feromon, który obie koteczki wycisza, jednak absolutnie nie ma negatywnych „zamulających” efektów, a łóżko przed wstępem Betty do sypialni spryskiwane jest regularne feromonem w sprayu. Jeśli chodzi o rezultaty, to trzeba na nie patrzeć tak jak na dokacanie – to był stopniowy proces przyzwyczajania nas wszystkich do zmiany warunków. Nieraz trzeba było zamykać sypialnię po kilku minutach, nieraz kotki chowały się pod łóżko…. To co na pewno możemy polecić, to odwrócenie uwagi przez zabawki z piórek na długiej metalowej wędce. Kupiliśmy taką Betty na jej pierwszej wystawie i od tego czasu bawiliśmy się z nią regularnie – nie widziała nawet, że otwiera się sypialnia – ścigała po prostu swoją ulubioną zabawkę.

Po tym pierwszym miesiącu wprowadzania powolnych, ale konsekwentnych zmian myślę że jesteśmy na bardzo dobrej drodze.  Wzięłam laptopa, obok na łóżku Betty śpi wyciągnięta i zrelaksowana, a ja piszę żeby powiedzieć wszystkim, że warto. Naprawdę warto rozwiązywać problemy i konflikty ze swoimi domowymi futrzakami choćby nie wiem jak były subtelne, drobne, duże czy ogromne. Zawsze warto 🙂

Koteczki są teraz w lepszych nastrojach

Koteczki są teraz w lepszych nastrojach

bawią się razem

bawią się razem

i żyją w zgodzie

i żyją w zgodzie

Udostępnij ten tekst znajomym!
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestEmail this to someone