O czym pomyśleć przed przybyciem nowego kotka do domu?

Kwi 13, 2017Aktualności, Porady0 komentarzy

Przyjmijmy że nigdy wcześniej nie miałeś żadnego zwierzaczka i wybrałeś już kotka, który niebawem zjawi się w twoim domu. Cieszymy się razem z tobą, bo właśnie zacznie się twoja przygoda z kociambrami i jesteśmy pewni, że wsiąkniesz w nią całym sercem 🙂

Z pewnością gdzieś z tyłu głowy zacząłeś zadawać sobie pytania o kocie szczegóły, np karmienie, dbanie o higienę, kwestie zdrowotne itd.

Z tej oto okazji przygotowaliśmy dla ciebie informator, który powinien odpowiedzieć na większość z nich.

Myślimy że o to co jest najważniejsze dla kotka – czyli kochający dom i miła atmosfera 🙂 – już nie musimy się martwić, więc postaram się opisać tylko gadżety niezbędne w obyciu się z kotkiem oraz niektóre z tych pomocnych ale opcjonalnych. No to zaczynamy: zaczynamy

Najpierw jedzonko, czyli karma sucha i mokra.

W pierwszym roku życia kocięta potrzebują diety wspomagającej prawidłowy wzrost. Karma sucha i mokra dla kociąt, plus mięsko powinny być podstawą zbilansowanej diety.

Karmę suchą nasze kocięta mają wyłożoną w miseczkach cały czas, by mogły chrupać sobie i dojadać między posiłkami kiedy mają ochotę. Z suchych karm dla kociąt obecnie stosujemy Happy Cat Kitten, oraz Happy Cat Kitten Sensitive a mamy sprawdzone już produkty firm Britt „Crazy I’m Kitten” oraz Royal Canin „Digestive Health Kitten”. Tej ostatniej można dosypywać do innej karmy, by cały czas dbać o układ pokarmowy kotka.

Z mokrych karm obecnie stosujemy pasztecik w puszce od Royal Canin dla kociąt oraz saszetki z kawałkami mięska Royal Canin, Happy Cat, Brit. Dobre firmy z karmami to Animonda, Taste of Wild, Applaws. Ważne żeby dbać o różnorodność i dobierać odpowiedni skład i firmę również do upodobań naszych ukochanych koteczków.

Do zachęcania i nagródek używamy dostępnych w sklepach zoologicznych smakołyków firmy Trixie z kaczuszki, tuńczyka czy innych aromatycznych drobnych smakowitości. Pamiętajmy jednak, że na samym początku faktycznie przysmaki przydadzą się z pewnością, ale zbyt często podawany przysmak przestaje być atrakcyjny.

Wyżej wymienione karmy są dostępne w dobrych sklepach zoologicznych lub w internecie. Nie ma ich jednak w marketach i jeśli chociaż raz przeczytacie skład marketowych karm to sam będziesz wiedział, że nie jest to dobry wybór. ( Skład w przybliżeniu wszystkich znanych karm z marketów, również tych reklamowanych w telewizji, które podobno kupowałby twój kot: 4%mięsa, 4% warzyw, popiół, reszta to zmielone zboża, zapełniacze, rozpychacze, sól i inne brzydactwa – unikamy i raz w miesiącu robimy zapasy w sklepie zoologicznym)

Jeśli chodzi o picie to pamiętajmy że kotek codziennie powinien mieć dostęp do świeżej wody. Tak wody, nie mleczka, nie jogurtu. Kotki, które są już wykarmione przez mamusię nie potrzebują już więcej mleka w swojej diecie i nie trawią już laktozy oraz białek mleka. Wymieniamy mu więc wodę rano i wieczorem i myjemy miseczkę. Koty kochają świeżą wodę, dlatego tak dużo filmów w internecie przedstawiających kota pijącego wodę z kranu. Są też specjalne fontanny do wody firmy Cat it, ale jest to już opcjonalny gadżet.

Wspomniane mięsko, którym raczymy kotki najlepiej najpierw przemrozić, potem powoli rozmrozić i pokroić na kawałki wygodne dla naszego pupila i ewentualnie sparzyć gorącą wodą, by pozbyć się ryzyka chorób. Nie wolno podawać wieprzowiny, ale wołowina, drób i kąski rybki bez ości są jak najbardziej wskazane 🙂

Najlepiej nie podawać wątróbek, pomimo tego że część kotów lubi ją jeść. Wątroba oczyszcza ciało, dzięki temu może zawierać te substancje, z których oczyściła organizm danego zwierzaczka tuż przed ubojem. Można by sobie wyobrazić, że jest to taka biologiczna gąbka, lub ścierka w ciele. – szkoda gadać. Warto więc trzymać się mięska i w miarę dobrych gatunkowo karm.

Reasumując: sucha karma ciągle dostępna, mokra karma 2 razy dziennie (w tym może być mięsko zamiast mokrej karmy). Ilość trzeba dostosować do wielkości i wieku kotka stąd też ciężko podać konkrety, ale przeważnie jest na opakowaniu. Można też dowiedzieć się u weterynarza jaka ilość karmy jest najlepsza na dany czas, żeby kotek nie był głodny, ale też nie przekarmiony.

Plik 13.04.2017, 20 16 13

Do mokrego jedzonka codziennie maluszki dostają również witaminki dla kociąt. My używamy popularnej marki, ale tutaj już raczej nie powinno być różnicy w składzie jeśli wybierzesz inną. Tubka po lewej to pasta na kłaczki – pomaga trawić i „przepychać dalej” połknięte włosy. Nie jest to duży problem w pierwszym roku życia kocięcia, ale warto pomyśleć o czymś takim jak maluszek podrośnie i będzie wymieniał futerko podczas zmiany sezonu.

pasta na kłaczi i witamina

Jak maleństwo podrośnie można mu też dawać olej z łososia (bardzo mocno pachnie – nasze dorosłe koty nie za bardzo przepadają i trzeba wtedy im posmarować łapkę, żeby to zlizały – nasze łapki oczywiście też wtedy pachną tym łososiem) – olej ten dobrze działa na serduszko i układ odpornościowy. My mamy taki: http://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_specjalistyczna_alternatywna/skora_siersc/olej/401931 tylko zdjęcia nie robiłam, bo butelka cała tłusta 😛

 Miseczki i talerzyki mamy szklane i ceramiczne. Wodę wymieniamy codziennie, miseczkę do wody i talerzyk do mokrego jedzenia myjemy przed każdym podaniem nowej porcji, miseczkę z suchą karmą rzadziej. Pudełko widoczne na zdjęciu dostaliśmy jako gratis – przydaje się do dozowania suchej karmy, ale bez niego też się da przesypywać z większego worka, więc jest opcjonalny.
miseczki i pudełko
Jak już kicia się naje, to będzie szukała kuwety do której musi mieć stały dostęp, więc jeśli planujesz umieścić ją w łazience to pamiętaj – drzwi do pomieszczenia z kuwetą muszą być zawsze otwarte – dzień i noc. W przeciwnym razie kot nabawi się nerwicy i może zacząć spełniać swojej potrzeby fizjologiczne gdziekolwiek.
Na rynku są przeróżne modele kuwet, ale my polecamy kupno od razu na tyle wysokiej, żeby nie trzeba było jej za rok wymieniać. Super działają zakryte kuwety z możliwością uchylenia części do wybrania nieczystości.
Kuweta u nas wygrała ta otwierana od góry – z nią na allegro dostaliśmy dużo gratisów, łącznie z przydatną łopatką, przez którą można przesiewać kuwetkowe skarby 🙂 Ta zamykana kuwetka nie stanowi problemu dla maluszków, same chętnie wchodzą przez drzwiczki, więc warto coś podobnego u nich zastosować w nowym domku, bo nie rozrzucą tyle piasku jak przy otwartej kuwecie, plus jeszcze mamy lepsze panowanie nad zapachami.
Kuweta, łopatka
Zbrylone elementy wybieramy codziennie łopatką i wyrzucamy do śmieci, lub jak kto woli do toalety (nie wiemy, czy może zapychać, ale niektórzy tak robią).  Jeśli poziom „piasku” jest dość mały, ale nie trzeba go jeszcze wymieniać, to dosypujemy trochę czystego bentonitu i wsypujemy neutralizator zapachów. Mieszamy łopatką, żeby neutralizator nie przyklejał się kici do łapek i zamykamy kuwetę.
Pamiętaj, że koty to bardzo czyste zwierzątka i jeśli kuweta będzie niechlujna i odpychająca, to kotek nie będzie chciał do niej wejść i spróbuje załatwić swoje potrzeby w bardziej dogodnym miejscu.
Raz w tygodniu wymieniamy cały piasek i myjemy kuwetę gorącą wodą, gąbką i czymś, co zabija bakterie. Na koniec znów płuczemy gorącą wodą i suszymy. Wsypujemy około 5l nowego piachu tak żeby całe dno było zakryte a „piasek” miał głębokość 3-4cm i gotowe. U nas sobota jest na to najlepszym dniem, 20 minut i obie kuwety są gotowe. Jeśli planujesz mieć więcej kotków w przyszłości to każdy kot więcej = 1 lub nawet 2 kuwety więcej. Ze względów behawioralnych niedopuszczalne jest by więcej kotków miało tylko jedną kuwetę, ale dla jednego kićka jedna kuweta wystarczy spokojnie
Piasek bentonitowy można wziąć zwykły z marketu (u nas najbardziej się sprawdza z Kauflandu, mniej z Carrefour). My dokupujemy do niego pochłaniacz zapachu w proszku firmy Benek. Teraz mamy naturalny, ale najlepszy jest lawendowy. Po pierwsze niweluje niemiłe zapachy, które mogłyby wydobywać się z kuwety, po drugie pomaga w zbrylaniu, czyli wyjmujemy bryłki bentonitu, zamiast mokrego żwirowatego bagienka – polecamy. Jeśli chcecie spróbować markowego piasku ze sklepu zoologicznego, to polecamy Super Benek – lawendowy. Ma on już taki neutralizator/ zbrylator dodany do środka. Ładnie pachnie i skutecznie się zbryla, ale jest trochę droższy, a zużywa się tak samo jak marketowy + neutralizator osobno. Silikonowe podłoża do kuwet są przez wielu chwalone, bo podobno na długo starczają i są bardzo wygodne w użyciu, nie brudzą, są chłonne itd, ale u nas te podłoża robiły się żółte i niefajne bardzo szybko i nie chciały się zbrylać. Daliśmy im jeszcze jedną szansę przy miocie B i zobaczymy jak będzie im się ta trzecia dodatkowa kuwetka podobać.
Mieliśmy kiedyś też takie patyczki peletu, które dodaje się do kuwety, żeby pochłaniało wilgoć, ale niektóre kotki się tym bawią, wynoszą… raczej nie potrzebują czegoś takiego w kuwecie Tu już pewnie wybierzecie to, co będzie wam najbardziej odpowiadało.
żwirek i neutralizator
W razie jakiś wypadków czy nieodpowiednich zachowań polecamy repellex, lub każdy inny naturalny cytrusowy odstraszacz, którym pryskamy rzeczy, którymi mały ma się nie bawić: firany, zasłony, obrus. Jeśli dany przedmiot będzie pachniał cytrusami wystarczająco często to z czasem mały straci zainteresowanie danym przedmiotem. My mamy firany całe 🙂

Jeśli już zdarzy mu się na czymś uwiesić to mówimy stanowcze ale łagodne „nie”, bierzemy go np spod zasłony, czy ręcznika w kuchni i kładziemy na drapak – tam gdzie może się bawić i uwieszać. Dobrze jest jak kotek rozumie, że polowanie i zabawa nie są zabronione, tylko dozwolone w wybranych punktach w mieszkaniu.

Drugi specyfik, czyli Vitopar, może się nigdy nie przydać, ale warto mieć pod ręką – jest pomocny w usuwaniu „wypadków” z podłogi, dywanu, kanapy poprzez biologiczny rozkład np. moczu (dokładna instrukcja jest na opakowaniu). Nawet jeśli nie ma wypadków ( i całe szczęście) to można umyć kuwetę i spryskać ją tym specyfikiem na koniec, albo po przetransportowaniu kotka można wypryskać tym transporter. My to mamy „na wszelki wypadek” i nie używamy zbyt często.

repellex i vitopar

Teraz pora na dodatkową pielęgnację. Puki kotki są małe trzeba kontrolować ich oczka i wycierać mokre łezki po jedzeniu lub „odmaczać” suchą wydzielinę, która kumuluje się w kącikach oczu – my używamy do tego wacika kosmetycznego nasączonego ciepłą wodą, ale są również do tego specjalne płyty w sklepach zoologicznych. Dorosłe kotki powoli uczą sobie z tym radzić, bądź też ich kanaliki trochę słabiej działają – z czasem przestaje to być problem dla większości dorosłych Brytyjczyków, chociaż warto kontrolować.

Raz w tygodniu można wyczesać kotka miękką szczotką (my używamy końcówki z włosiem) żeby nie zjadał swojego futerka podczas wylizywania go językiem ( tu pomocna jest pasta na kłaczki). Można też używać specjalnej rękawicy do wyczesywania kotka – wg nas jest opcjonalna. Kąpanie nie jest konieczne, ale jeśli jest taka potrzeba to na rynku są dostępne różne szampony dla zwierząt – przeważnie zmiękczające sierść. Brytki wg opisu rasy powinny mieć futerko lekko szorstkie w dotyku a podszerstek stanowiący główny składnik ich futerka powinien być króciutki i sterczący. Niektóre szampony go zmiękczają, ale to już jest raczej preferencja właścicieli. Jeśli chodzi o uszka, to warto zaglądać do środka i jeśli pojawi się tam coś, to warto wywinąć uszko na zewnątrz i wyciągnąć to wacikiem kosmetycznym – my sięgamy tak daleko jak pozwala na to wacik – nie głębiej. Ze względów bezpieczeństwa nie używamy patyczków kosmetycznych, nie wkładamy nic do uszu. Jeśli uszka wyglądają na czyste i nie wydziela się z nich przykry zapach – nie ruszamy ich – uszka to bardzo delikatna część ciała, więc dotykamy tam tylko jeśli trzeba. Nam się to nigdy nie zdarzyło, ale jeśli już pojawi się dziwny zapach z uszu, to może być to objaw infekcji – wtedy trzeba udać się szybko do weterynarza.

szczotka

Pazurki obcinamy raz w tygodniu zwykłą obcinaczką (przeważnie jest to „sobota spa”: pazurki, uszka, wyczesywanie, wymiana kuwety). Można też kupić specjalne cążki dla szynszyli – widzieliśmy coś takiego u weterynarza, ale spokojnie obcinaczka do paznokci powinna dać radę. Przeważnie bierzemy kotka na kolana tam gdzie on się czuje dobrze – albo jeśli i tak chce uciekać to zamykamy się z nim w łazience. Chwytamy delikatnie ale stanowczo za skórę na karczku tak żeby się rozluźnił – ma on tam takie miejsce, którego kocia mama używa do przenoszenia świeżo urodzonych maluszków. Chwyta je tam ząbkami i przenosi na wybrane miejsce. My nie musimy podnosić całego kociaka, zwłaszcza że z czasem będzie coraz cięższy – wystarczy posadzić go sobie na kolanach i złapać za skórę na karku z tyłu. Maluchy wtedy nieruchomieją, podtulają ogon i starają się nie ruszać. Ten chwyt pomaga bardzo w obcinaniu pazurków. Wstępnie obcinaliśmy pazurki w dwie osoby – jedna trzymała za karczek, a druga naduszając na poduszeczkę pod pazurkiem wyjmowała go z ukrycia i przycinała martwą część pazurka.

W dobrym świetle widać do jakiego miejsca można przycinać, bo jest tam różowa żyłka. Jest to unerwiona część której już nie powinniśmy przycinać. Z odrobiną wprawy można ten zabieg wykonywać w pojedynkę, ale w razie problemów z opanowaniem maluszka można zgłosić się do weterynarza w celu demonstracji tego zabiegu. Zawsze po obcinaniu pazurków maluchy są głaskane i chwalone. Sadzamy je też szybko na drapak, żeby ewentualną frustrację z bycia przytrzymywanym za karczek mogły szybko wypuścić. Pomocne mogą być też smakołyki w nagródkę – żeby dany zabieg miło sobie kojarzyły. Pamiętamy też, że do nieprzyjemnych zabiegów, których wiemy że kotek może nie lubić nie wołamy go po imieniu – bierzemy go bez zapowiedzi na dany zabieg i wykonujemy go w miarę możliwości jak najszybciej. Swoje imię kotek ma słyszeć tylko w przyjemnych sytuacjach – głaskanie, karmienie, czesanie – jeśli lubi (Betti na przykład uwielbia czesanko )

Tutaj udostępniamy jeszcze zdjęcie kolejnego specyfiku, który jest opcjonalny – kocimiętka w sprayu (można też kupować naturalne zioło). Koty reagują na jej zapach wzmożoną aktywnością – mogą drapać, turlać się, ocierać. My nie stosujemy tego na maluszkach, chociaż jeśli np. kotek nie polubi jakiejś zabawki, czy nowego posłania, albo drapaka, to można to tym spryskać (lub obsypać) żeby go daną rzeczą zainteresować. Jest to takie przeciwieństwo Repellexu, czyli pozytywny zapachowy bodziec.
kocimiętka i szampon
Jak już maluszek skorzysta z kuwety i otrzyma swoje codzienne zabiegi upiększające to będzie chciał sobie coś podrapać, czymś się pobawić. Myśmy nasz drapak brali z tej strony: http://www.stolplus.pl/ Nasz model to 33 MONTANA EXTRA (33) Tkanina SZTRUKSOWA. Wybraliśmy akurat ten, bo ma budkę, tunel i hamak, oraz kilka półek do wchodzenia wzwyż – czyli nie ma nudy. Oczywiście tu już wybieracie taki jaki wam pasuje, chociaż na przykład budka na dole i coś do wspinania nad nią, to już by była fajna opcja. Osobny drapak poziomy pomaga uniknąć drapania dywanów ale to już też kolejna opcja dodatkowa. Idealnie jest też jeśli kotek może przejść jak największą część trasy nie dotykając podłogi – czyli po drapaku, półkach na ścianie, fotelach itd – większość kotków uwielbia przemierzać takie trasy – chociaż to już sprawa możliwości dotyczących dostosowania indywidualnego mieszkania i preferencji samego kotka – takich zabiegów na ścianach nie trzeba robić od razu na dzień dobry, ale warto pomyśleć.
drapak
koteczki na drapaku
Kotek jest już najedzony, korzysta z toalety, drapaka, jest wyczesany i zadbany i chciałby się trochę pobawić. Tutaj mamy całe mnóstwo możliwości – wędki z myszką/piórkiem/futerkiem do zabawy z nową pańcią/pańciem, myszki z dzwoneczkiem/grzechotką w środku i kuleczki oraz tunele do zabawy w pojedynkę – możliwości jest bez liku. U nas maluchy bawią się wszystkim. Taki malec ma mnóstwo energii i nawet jeśli nie może znaleźć ulubionej zabawki wystarczy mu szeleszczące sreberko od cukierka, albo suchy listek – warto wzmacniać u kota zabawę w polowanie tym, czym może się bawić bez ograniczeń, żeby nie szukał sobie zabawek wśród przedmiotów do tego niewskazanych – wspólna zabawa wzmacnia więź między koteczkiem a człowiekiem – warto więc mieć jakiś czas podczas dnia wyznaczony tylko na to. Do samodzielnej zabawy polecamy też tunel z kuleczką, którą kotek stara się wyciągnąć – CatIT – nasz model jest starszej generacji bo kulka się nie świeci – ale zabawy mają całe mnóstwo z próbą wydostania obiektu z tunelu. Tu już też wybieracie to, co będzie się wam podobało. Raz na jakiś czas można też już jakąś starszą zabawkę schować i wyciągnąć dopiero po tygodniu, dwóch – będzie wtedy jak nowa – bo będzie mieć inny niż wszystkie zabawki = interesujący zapach.
b37

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

To by było na tyle. Mamy nadzieję że pomogliśmy wam przygotować się do przybycia nowego domownika. Nie trzeba nabywać całego mnóstwa gadżetów na początek, ale warto rozpatrzyć każdy z wyżej wspomnianych. Do transportu regularnego najbardziej polecamy dedykowany transporter z drzwiczkami + otwieraniem z góry ( niektóre koteczki nie lubią wyciągania przez drzwi – włączają wtedy hamulce). Gdybym miała wybierać taki który może też być łóżeczkiem poleciłabym o taki:
http://www.zooplus.pl/shop/koty/transportery_obroze_kota/transporter_dla_kota/414560
My transporter na początku stawialiśmy gdziekolwiek, nawet na kolanach pasażera, ale widzieliśmy crash testy i po tym przenieśliśmy transporter za jedno z przednich siedzeń na podłodze. To jedno z najbezpieczniejszych miejsc w samochodzie dla transportera z kicią, ponieważ nie ma tam zbyt wiele miejsca i transporter postawiony jest ciasno. Warto też przykryć go kocykiem (ale zostawić szczelinkę na dostęp powietrza) żeby kotek nie widział zbyt wiele. Im mniej widzi tym się mniej stresuje. Jeśli miałczy podczas podróży to najlepiej nie odkrywać go, tylko mówić do niego, uspokajać głosem ale nie wyjmować, nie rozpraszać – niektóre kotki po prostu nie lubią transportu, inne z czasem się przyzwyczajają i są całkiem grzeczne.
Uff… to by było na tyle 🙂 Powodzenia!
Udostępnij ten tekst znajomym!
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestEmail this to someone