O czym pomyśleć przed przybyciem nowego kotka do domu?

Kwi 13, 2017Aktualności, Porady0 komentarzy

Przyjmijmy że nigdy wcześniej nie miałeś żadnego zwierzaczka i wybrałeś już kotka, który niebawem zjawi się w twoim domu. Cieszymy się razem z tobą, bo właśnie zacznie się twoja przygoda z kociambrami i jesteśmy pewni, że wsiąkniesz w nią całym sercem 🙂

Z pewnością gdzieś z tyłu głowy zacząłeś zadawać sobie pytania o kocie szczegóły, np karmienie, dbanie o higienę, kwestie zdrowotne itd. Z tej oto okazji przygotowaliśmy dla ciebie informator, który powinien odpowiedzieć na większość z nich. Myślimy że o to co jest najważniejsze dla kotka – czyli kochający dom i miła atmosfera 🙂 – już nie musimy się martwić, więc postaram się opisać tylko gadżety niezbędne w obyciu się z kotkiem oraz niektóre z tych pomocnych ale opcjonalnych. No to zaczynamy:

Najpierw jedzonko, czyli karma mokra.

W pierwszym roku życia kocięta potrzebują diety wspomagającej prawidłowy wzrost. Pełnoporcjowa karma mokra dla kociąt, plus mięsko powinny być podstawą zbilansowanej diety.

Dlaczego wybraliśmy podawanie wyłącznie karmy mokrej?
Po pierwsze stałe nawodnienie futrzaków, po drugie dobre samopoczucie, po trzecie dobra kondycja i zdrowe nerki w późniejszym wieku kota. Jako uzupełnienie tego tekstu wyobraź sobie, że większość swojego dnia zjadasz wyłącznie suche pokarmy: chipsy, crackersy, ciastka ale jako drapieżnik nie masz upodobania do regularnego picia dużych ilości wody. Bilans nawodnienia w twoim ogranizmie choćbyś nawet i popił łyczka wody – będzie cały czas ujemny 🙁
Nie chcemy tego robić naszym kitku, dlatego podajemy im karmę mokrą 4 razy dziennie.
Na domiar złego karma sucha wyłożona cały czas napędza otyłość, natomiast mokra pomaga w utrzymaniu prawidłowej wagi oraz zachowaniu ciągu łowieckiego – ale o tym później.

Tutaj możesz sprawdzić więcej na temat karmienia karmą mokrą.

Jaką ilość karmy mokrej powinien zjeść podczas posiłku?
Do pierwszego roku życia z powodu intensywnego wzrostu i rozwoju każde kocię powinno jeść tyle ile ma ochotę podczas posiłku. Najedzony kociak odchodzi od miski i nie szuka dalej jedzenia, zaczyna się myć i idzie zregenerować siły przed następnym polowaniem. Często będzie miał wtedy ochotę odpocząć, przespać się, przytulić lub posiedzieć na kolankach.

Jaką mokrą karmę powinien jeść kotek? Przede wszystkim pełnoporcjową, która powinna stanowić podstawę koociej diety. Z mokrych karm dostępne są również karmy filetowe, które mogą stanowić uzupełnienie diety (tak samo jak surowe mięsko, tłusta wołowina, tłuste kawałki indyka)

Z mokrych karm pełnoporcjowych obecnie stosujemy:
Mac’s Kitten (są duże i małe puszki, dla jednego kocięcia polecamy średnie lub małe)
Pakiet mieszany Animonda vom Feinsten Kitten

Animonda Carny Kitten
Feringa Kitten

Ważne żeby dbać o różnorodność i dobierać odpowiedni skład i smak do upodobań naszych ukochanych koteczków.

Smakołyki:
Do zachęcania i nagródek używamy dostępnych w sklepach zoologicznych smakołyków firmy Trixie z kaczuszki, tuńczyka czy innych aromatycznych drobnych smakowitości. Podstawą podczas wybierania przysmaków jest skład: wybieramy coś, co ma w sobie suszone mięso. Nie wybieramy nic z jogurtem czy serem (koty po odstawieniu mleka matki nie trawią już mleka i mlecznych produktów), ani nic przetworzonego. Pamiętajmy jednak, że na samym początku faktycznie przysmaki przydadzą się z pewnością, ale zbyt często podawany przysmak przestaje być atrakcyjny.

Wyżej wymienione karmy są dostępne w dobrych sklepach zoologicznych lub w internecie. Nie ma ich jednak w marketach i jeśli chociaż raz przeczytacie skład marketowych karm to sam będziesz wiedział, że nie jest to dobry wybór. ( Skład w przybliżeniu wszystkich znanych karm z marketów, również tych reklamowanych w telewizji, które podobno kupowałby twój kot: 4%mięsa, 4% warzyw, popiół, reszta to zmielone zboża, zapełniacze, rozpychacze, sól i inne brzydactwa) Unikamy karm marketowych i raz w miesiącu robimy zapasy w sklepie online, kurier przywozi nam paczki do domu a przy większych zakupach przesyłka jest darmowa.

Jeśli chodzi o picie to pamiętajmy że kotek codziennie powinien mieć dostęp do świeżej wody. Tak wody, nie mleczka, nie jogurtu. Kotki, które są już wykarmione przez mamusię nie potrzebują już więcej mleka w swojej diecie i nie trawią już laktozy oraz białek mleka. Z tego powodu w razie wypicia mleka dorosły kot może nabawić się silnej biegunki. Wymieniamy mu więc wodę rano i wieczorem i myjemy miseczkę. Koty kochają świeżą wodę, dlatego tak dużo filmów w internecie przedstawiających kota pijącego wodę z kranu. Są też specjalne fontanny do wody firmy Cat it, ale jest to już opcjonalny gadżet.

Świeże mięsko, którym raczymy kotki można najpierw przemrozić, potem powoli rozmrozić i pokroić na kawałki wygodne dla naszego pupila i ewentualnie sparzyć gorącą wodą, by pozbyć się ryzyka chorób. Pamiętaj jednak, że koty w naturalnym środowisku są surojadami więc surowe mięso nie stanowi problemu dla układu pokarmowego.

Najlepiej nie podawać wątróbek, pomimo tego że część kotów lubi ją jeść. Wątroba oczyszcza ciało, dzięki temu może zawierać te substancje, z których oczyściła organizm danego zwierzaczka tuż przed ubojem. Można by sobie wyobrazić, że jest to taka biologiczna gąbka, lub ścierka w ciele. – szkoda gadać. Warto więc trzymać się mięska i w miarę dobrych gatunkowo karm.

Suplementy:
Do mokrego jedzonka można podawać również witaminki dla kociąt. Tubka po lewej to pasta na kłaczki – pomaga trawić i „przepychać dalej” połknięte włosy. Nie jest to duży problem w pierwszym roku życia kocięcia, ale warto pomyśleć o czymś takim jak maluszek podrośnie i będzie wymieniał futerko podczas zmiany sezonu.

pasta na kłaczi i witamina

Jak maleństwo podrośnie można mu też dawać olej z łososia (bardzo mocno pachnie – nasze dorosłe koty nie za bardzo przepadają i trzeba wtedy im posmarować łapkę, żeby to zlizały – nasze łapki oczywiście też wtedy pachną tym łososiem) – olej ten dobrze działa na serduszko i układ odpornościowy. My mamy taki: http://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_specjalistyczna_alternatywna/skora_siersc/olej/401931 tylko zdjęcia nie robiłam, bo butelka cała tłusta 😛

 Miseczki i talerzyki mamy szklane i ceramiczne. Wodę wymieniamy codziennie, miseczkę do wody i talerzyk do mokrego jedzenia myjemy przed każdym podaniem nowej porcji. P

 

Reasumując:mokra karma 4 razy dziennie.
W pierwszym roku życia nie ograniczamy kocięciu porcji karmy. Po pierwszym roku życia ilość karmy trzeba dostosować do wielkości i wieku kotka stąd też ciężko podać konkrety, ale przeważnie ilość karmy na dzień podana jest na opakowaniu.

Kuweta, żwirek, pochłaniacz zapachów

Jak już kicia się naje, to będzie szukała kuwety do której musi mieć stały dostęp, więc jeśli planujesz umieścić ją w łazience to pamiętaj – drzwi do pomieszczenia z kuwetą muszą być zawsze otwarte – dzień i noc. W przeciwnym razie kot nabawi się nerwicy i może zacząć spełniać swojej potrzeby fizjologiczne gdziekolwiek.
Na rynku są przeróżne modele kuwet, ale my polecamy kupno od razu na tyle wysokiej, żeby nie trzeba było jej za rok wymieniać. Super działają zakryte kuwety z możliwością uchylenia części do wybrania nieczystości.
Kuweta u nas wygrała ta otwierana od góry – z nią na allegro dostaliśmy dużo gratisów, łącznie z przydatną łopatką, przez którą można przesiewać kuwetkowe skarby 🙂 Ta zamykana kuwetka nie stanowi problemu dla maluszków, same chętnie wchodzą przez drzwiczki, więc warto coś podobnego u nich zastosować w nowym domku, bo nie rozrzucą tyle piasku jak przy otwartej kuwecie, plus jeszcze mamy lepsze panowanie nad zapachami.

 

Kuweta, łopatka

 

My używamy naturalnego bentonitu do kuwet. Zbrylone elementy wybieramy codziennie łopatką i wyrzucamy do śmieci.  Jeśli poziom „piasku” jest dość mały, ale nie trzeba go jeszcze wymieniać, to dosypujemy trochę czystego bentonitu i wsypujemy neutralizator zapachów. Mieszamy łopatką, żeby neutralizator nie przyklejał się kici do łapek i zamykamy kuwetę. Na rynku są dostępne różne rodzaje piasku, jedyne co z doświadczenia możemy Ci poradzić, to unikaj żwirku czy piasku, który może ranić delikatne łapki kotów. Raz spróbowaliśmy wystawić kotełkom dodatkową kuwetę z silikonem, ale bardzo niechętnie z niego korzystały.
Pamiętaj, że koty to bardzo czyste zwierzątka i jeśli kuweta będzie niechlujna i odpychająca, to kotek nie będzie chciał do niej wejść i spróbuje załatwić swoje potrzeby w bardziej dogodnym miejscu.
Nieczystości wyciągamy codziennie a raz w tygodniu wymieniamy cały piasek i myjemy kuwetę gorącą wodą, gąbką i czymś, co zabija bakterie. Na koniec znów płuczemy gorącą wodą i suszymy. Wsypujemy 5-7l nowego piachu tak żeby całe dno było zakryte a „piasek” miał głębokość 3-4cm i gotowe. U nas sobota jest na to najlepszym dniem, 20 minut i wszystkie kuwety są gotowe. Jeśli planujesz mieć więcej kotków w przyszłości to każdy kot więcej = 1 lub nawet 2 kuwety więcej. Ze względów behawioralnych niedopuszczalne jest by więcej kotków miało tylko jedną kuwetę, ale dla jednego kićka jedna kuweta wystarczy spokojnie
Piasek bentonitowy można wziąć zwykły z marketu (u nas najbardziej się sprawdza ten z Lidl, potem z Kaufland, a mniej z Carrefour). My dokupujemy do niego pochłaniacz zapachu w proszku firmy Benek. Teraz mamy naturalny, ale najlepszy jest lawendowy. Po pierwsze niweluje niemiłe zapachy, które mogłyby wydobywać się z kuwety, po drugie pomaga w zbrylaniu, czyli wyjmujemy bryłki bentonitu, zamiast mokrego żwirowatego bagienka – polecamy. Jeśli chcecie spróbować markowego piasku ze sklepu zoologicznego, to polecamy Super Benek – lawendowy. Ma on już taki neutralizator/ zbrylator dodany do środka. Ładnie pachnie i skutecznie się zbryla, ale jest trochę droższy, a zużywa się tak samo jak marketowy + neutralizator osobno. Silikonowe podłoża do kuwet są przez wielu chwalone, bo podobno na długo starczają i są bardzo wygodne w użyciu, nie brudzą, są chłonne itd, ale u nas te podłoża robiły się żółte i niefajne bardzo szybko i nie chciały się zbrylać. Daliśmy im jeszcze jedną szansę przy miocie B i zobaczyliśmy, że był dla małych kociąt niewygodny, bo pewnie kuł w łapki
Mieliśmy kiedyś też takie patyczki peletu, które dodaje się do kuwety, żeby pochłaniało wilgoć, ale niektóre kotki się tym bawią, wynoszą… raczej nie potrzebują czegoś takiego w kuwecie Tu już pewnie wybierzecie to, co będzie wam najbardziej odpowiadało.
żwirek i neutralizator

 

Pielęgnacja

Teraz pora na dodatkową pielęgnację. Puki kotki są małe trzeba kontrolować ich oczka i wycierać mokre łezki po jedzeniu lub „odmaczać” suchą wydzielinę, która kumuluje się w kącikach oczu – my używamy do tego wacika kosmetycznego nasączonego wodą habrową – dostępną u weterynarza – lub ciepłą wodą. Dorosłe kotki z racji rosnącej głowy powoli uczą sobie z tym radzić, bądź też ich kanaliki trochę słabiej działają – z czasem przestaje to być problem dla większości dorosłych Brytyjczyków, chociaż warto kontrolować.

Futerko
Raz w tygodniu można wyczesać kotka miękką szczotką (my używamy końcówki z włosiem) żeby nie zjadał swojego futerka podczas wylizywania go językiem ( tu pomocna jest pasta na kłaczki). Można też używać specjalnej rękawicy do wyczesywania kotka – wg nas jest opcjonalna. Kąpanie nie jest konieczne, ale jeśli jest taka potrzeba to na rynku są dostępne różne szampony dla zwierząt – przeważnie zmiękczające sierść. Brytki wg opisu rasy powinny mieć futerko lekko szorstkie w dotyku a podszerstek stanowiący główny składnik ich futerka powinien być króciutki i sterczący. Niektóre szampony go zmiękczają, ale to już jest raczej preferencja właścicieli.
Uszka
Jeśli chodzi o uszka, to warto zaglądać do środka i jeśli pojawi się tam coś, to warto wywinąć uszko na zewnątrz i wyciągnąć to wacikiem kosmetycznym – my sięgamy tak daleko jak pozwala na to wacik – nie głębiej. Ze względów bezpieczeństwa nie używamy patyczków kosmetycznych, nie wkładamy nic do uszu. Jeśli uszka wyglądają na czyste i nie wydziela się z nich przykry zapach – nie ruszamy ich – uszka to bardzo delikatna część ciała, więc dotykamy tam tylko jeśli trzeba. W naszej hodolwi się to nigdy nie zdarzyło, ale jeśli już pojawi się dziwny zapach z uszu, to może być to objaw infekcji – wtedy trzeba udać się szybko do weterynarza.

szczotka

 

Pazurki
Pazurki obcinamy raz w tygodniu zwykłą obcinaczką (przeważnie jest to „sobota spa”: pazurki, uszka, wyczesywanie, wymiana kuwety). Można też kupić specjalne cążki dla szynszyli – widzieliśmy coś takiego u weterynarza, ale spokojnie obcinaczka do paznokci powinna dać radę. Przeważnie bierzemy kotka na kolana tam gdzie on się czuje dobrze – albo jeśli i tak chce uciekać to zamykamy się z nim w łazience. Chwytamy delikatnie ale stanowczo za skórę na karczku tak żeby się rozluźnił – ma on tam takie miejsce, którego kocia mama używa do przenoszenia świeżo urodzonych maluszków. Chwyta je tam ząbkami i przenosi na wybrane miejsce. My nie musimy podnosić całego kociaka, zwłaszcza że z czasem będzie coraz cięższy – wystarczy posadzić go sobie na kolanach i złapać za skórę na karku z tyłu. Maluchy wtedy nieruchomieją, podtulają ogon i starają się nie ruszać. Ten chwyt pomaga bardzo w obcinaniu pazurków. Wstępnie obcinaliśmy pazurki w dwie osoby – jedna trzymała za karczek, a druga naduszając na poduszeczkę pod pazurkiem wyjmowała go z ukrycia i przycinała martwą część pazurka.W dobrym świetle widać do jakiego miejsca można przycinać, bo jest tam różowa żyłka. Jest to unerwiona część której już nie powinniśmy przycinać. Z odrobiną wprawy można ten zabieg wykonywać w pojedynkę, ale w razie problemów z opanowaniem maluszka można zgłosić się do weterynarza w celu demonstracji tego zabiegu. Zawsze po obcinaniu pazurków maluchy są głaskane i chwalone. Sadzamy je też szybko na drapak, żeby ewentualną frustrację z bycia przytrzymywanym za karczek mogły szybko wypuścić. Pomocne mogą być też smakołyki w nagródkę – żeby dany zabieg miło sobie kojarzyły. Pamiętamy też, że do nieprzyjemnych zabiegów, których wiemy że kotek może nie lubić nie wołamy go po imieniu – bierzemy go bez zapowiedzi na dany zabieg i wykonujemy go w miarę możliwości jak najszybciej. Swoje imię kotek ma słyszeć tylko w przyjemnych sytuacjach – głaskanie, karmienie, czesanie – jeśli lubi (Betti na przykład uwielbia czesanko )

Aktywność i zabawa

Drapak
Jak już maluszek skorzysta z kuwety i otrzyma swoje codzienne zabiegi upiększające to będzie chciał sobie coś podrapać, czymś się pobawić. Myśmy nasz drapak brali z tej strony: http://www.stolplus.pl/ Nasz model to 33 MONTANA EXTRA (33) Tkanina SZTRUKSOWA. Wybraliśmy akurat ten, bo ma budkę, tunel i hamak, oraz kilka półek do wchodzenia wzwyż – czyli nie ma nudy. Oczywiście tu już wybieracie taki jaki wam pasuje, chociaż na przykład budka na dole i coś do wspinania nad nią, to już by była fajna opcja. Osobny drapak poziomy pomaga uniknąć drapania dywanów ale to już też kolejna opcja dodatkowa. Idealnie jest też jeśli kotek może przejść jak największą część trasy nie dotykając podłogi – czyli po drapaku, półkach na ścianie, fotelach itd – większość kotków uwielbia przemierzać takie trasy – chociaż to już sprawa możliwości dotyczących dostosowania indywidualnego mieszkania i preferencji samego kotka – takich zabiegów na ścianach nie trzeba robić od razu na dzień dobry, ale warto pomyśleć.
drapak
koteczki na drapaku

 

Zabawa
Kotek jest już najedzony, korzysta z toalety, drapaka, jest wyczesany i zadbany i chciałby się trochę pobawić. Tutaj mamy całe mnóstwo możliwości – wędki z myszką/piórkiem/futerkiem do zabawy z nową pańcią/pańciem, myszki z dzwoneczkiem/grzechotką w środku i kuleczki oraz tunele do zabawy w pojedynkę – możliwości jest bez liku. U nas maluchy bawią się wszystkim. Taki malec ma mnóstwo energii i nawet jeśli nie może znaleźć ulubionej zabawki wystarczy mu szeleszczące sreberko od cukierka, albo suchy listek – warto wzmacniać u kota zabawę w polowanie tym, czym może się bawić bez ograniczeń, żeby nie szukał sobie zabawek wśród przedmiotów do tego niewskazanych – wspólna zabawa wzmacnia więź między koteczkiem a człowiekiem – warto więc mieć jakiś czas podczas dnia wyznaczony tylko na to. Do samodzielnej zabawy polecamy też tunel z kuleczką, którą kotek stara się wyciągnąć – CatIT – nasz model jest starszej generacji bo kulka się nie świeci – ale zabawy mają całe mnóstwo z próbą wydostania obiektu z tunelu. Tu już też wybieracie to, co będzie się wam podobało. Raz na jakiś czas można też już jakąś starszą zabawkę schować i wyciągnąć dopiero po tygodniu, dwóch – będzie wtedy jak nowa – bo będzie mieć inny niż wszystkie zabawki = interesujący zapach.
b37

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC


Komunikacja
W razie nieodpowiednich zachowań polecamy repellex, lub każdy inny naturalny cytrusowy odstraszacz, którym pryskamy rzeczy, którymi mały ma się nie bawić: firany, zasłony, obrus. Jeśli dany przedmiot będzie pachniał cytrusami wystarczająco często to z czasem mały straci zainteresowanie danym przedmiotem.

Jeśli już zdarzy mu się na czymś uwiesić to mówimy stanowcze ale łagodne „nie”, bierzemy go np spod zasłony, czy ręcznika w kuchni i kładziemy na drapak – tam gdzie może się bawić i uwieszać. Dobrze jest jak kotek rozumie, że polowanie i zabawa nie są zabronione, tylko dozwolone w wybranych punktach w mieszkaniu.

Zachęcające i zniechęcające zapachy

Tutaj udostępniamy jeszcze zdjęcie kolejnego specyfiku, który jest opcjonalny – kocimiętka w sprayu (można też kupować naturalne zioło). Koty reagują na jej zapach wzmożoną aktywnością – mogą drapać, turlać się, ocierać. Na rynku dostępne są również poduszki dla kotów z kocimiętką i lawendą. Koteczki są bardzo zainteresowanie memlaniem takiej poduszki, bawią się nią, tulą, drapią. Pełna improwizacja. Maluszki nie wąchają u nas zbyt wiele kocimiętki, ze względu na ich naturalną nadaktywność chociaż jeśli np. kotek nie polubi jakiejś zabawki, nowego posłania, albo drapaka, to można je spryskać (lub obsypać) kocimiętką żeby go daną rzeczą zainteresować. Jest to takie przeciwieństwo Repellexu, czyli pozytywny zapachowy bodziec.
kocimiętka i szampon

Przydatne w razie wpadek
Drugi specyfik, czyli Vitopar, może się nigdy nie przydać, ale warto mieć pod ręką – jest pomocny w usuwaniu „wypadków” z podłogi, dywanu, kanapy poprzez biologiczny rozkład np. moczu (dokładna instrukcja jest na opakowaniu). Nawet jeśli nie ma wypadków ( i całe szczęście) to można umyć kuwetę i spryskać ją tym specyfikiem na koniec, albo po przetransportowaniu kotka można wypryskać tym transporter. My to mamy „na wszelki wypadek” i nie używamy zbyt często.

repellex i vitopar

 

Ciąg łowiecki

Każdy drapieżnik, wliczając w to koteczki działa na podstawie z góry ustalonego cyklu. Kotek budzi się, głodnieje i staje się aktywny. Zaczyna polować, by zdobyć jedzenie. U kotów domowych jest to czas na zabawę, polowanie, dogonienie i zagryzienie zabawki. Potem jak już się trochę zmęczy, dostaje jeść. Następnie przychodzi pora na mycie, toaletę i odpoczynek. Jest to czas na kizianie, przytulanie i sen. To trochę jak w pralce. Po zakończeniu ostatniego cyklu, wszystko wraca do punktu wyjścia kiedy kotek głodnieje. Ważne jest, aby utrzymać w życiu kotka taki tryb, aby był szczęśliwy, spokojny i zrównoważony. Jeśli ciąg łowiecki zostaje zaburzony brakiem zabawy, lub wystawieniem karmy bez zabawy (lub cały czas) kotek z czasem przestaje być aktywny, zaczyna tyć i bardzo często ma problemy ze zdrowiem i zachowaniem. To właśnie brak utrzymania cyklu łowieckiego jest najczęstrzą przyczyną problemów behawioralnych jak drapanie, gryzienie i załatwianie się poza kuwetą. Jeśli natomiast kot zużyje nadmiar energii na polowanie, zabawę i wtedy się naje – będzie żył w warunkach zbliżonych do warunków życia drapieżników.
Reasumując: W ciągu dnia kota następuje po sobie kilka cyklów: pobudka, polowanie i aktywność, jedzenie, toaleta, mycie, regeneracja sił, sen.

Transport

Do transportu regularnego najbardziej polecamy dedykowany transporter z drzwiczkami + otwieraniem z góry ( niektóre koteczki nie lubią wyciągania przez drzwi – włączają wtedy hamulce). Gdybym miała wybierać taki który może też być łóżeczkiem poleciłabym o taki:
http://www.zooplus.pl/shop/koty/transportery_obroze_kota/transporter_dla_kota/414560

My transporter na początku stawialiśmy gdziekolwiek, nawet na kolanach pasażera, ale widzieliśmy crash testy i po tym przenieśliśmy transporter za jedno z przednich siedzeń na podłodze. To jedno z najbezpieczniejszych miejsc w samochodzie dla transportera z kicią, ponieważ nie ma tam zbyt wiele miejsca i transporter postawiony jest ciasno. Warto też przykryć go kocykiem (ale zostawić szczelinkę na dostęp powietrza) żeby kotek nie widział zbyt wiele. Im mniej widzi tym się mniej stresuje. Jeśli miauczy podczas podróży to najlepiej nie odkrywać go, tylko mówić do niego, uspokajać głosem ale nie wyjmować, nie rozpraszać – niektóre kotki po prostu nie lubią transportu, inne z czasem się przyzwyczajają i są całkiem grzeczne.

Uff… To by było na tyle. Mamy nadzieję że pomogliśmy wam przygotować się do przybycia nowego domownika. Nie trzeba nabywać całego mnóstwa gadżetów na początek, ale warto rozpatrzyć każdy z wyżej wspomnianych 🙂 Powodzenia!

Udostępnij ten tekst znajomym!
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestEmail this to someone